
Wszyscy walczą o virale na TikToku, a prawdziwe pieniądze leżą zupełnie gdzie indziej. Krzysztof Bartnik ujawnia, co naprawdę generuje leady
Newsletter najczęściej traktuje się jako zakurzony relikt przeszłości. „O, dobrze by było kiedyś wdrożyć bazę mailingową… no ale najpierw zróbmy milionowe zasięgi na Instagramie i TikToku”. A potem słuchasz Krzysztofa Bartnika (Imker) i nagle okazuje się, że można na to spojrzeć totalnie inaczej!
Skrzynka mailowa nie musi być cmentarzyskiem spamu albo kolejnym zapchanym kanałem, w którym wysyła się wyłącznie kody rabatowe. Może być niezmiernie skutecznym narzędziem, które niczym spoiwo łączy wszystkie Twoje działania w sieci. Takim, które naprawdę buduje biznesowe relacje, a nie tylko ładnie o nich opowiada.
Rozmowa z Krzysztofem Bartnikiem.
Pełny odcinek SUURowo o marketingu.

Kiedy newsletter przestaje być monologiem, a zaczyna być rozmową
Bardzo ważnym elementem całej strategii jest to, że e-mail marketing nie jest po prostu tubą do nadawania jednokierunkowych komunikatów. Od samego początku ma być przestrzenią do głębszego zainteresowania odbiorcy i dialogu.
W mediach społecznościowych jedynie łapiemy czyjąś uwagę, natomiast to skrzynka pocztowa daje czytelnikowi szansę na to, by na spokojnie zagłębić się w przesyłaną wiedzę. Krzysiek przyznaje wprost: to właśnie z tego niepozornego miejsca pozyskał najbardziej wartościowe leady w ostatnich latach.
Zwykła, szczera wiadomość prowokuje dyskusję. Ktoś dzieli się swoim problemem, i z tej naturalnej wymiany zdań rodzi się współpraca B2B. Ten kanał jest po prostu najbliższy prawdziwej, ludzkiej rozmowie z klientem.
Skala w miesiąc? Nie, to maraton oparty na cierpliwości
Jednym z najbardziej uderzających wątków jest to, jak powolnym narzędziem potrafi być newsletter na samym starcie. Nie jest on tak dynamiczny jak social media, nie nagradza natychmiastowym deszczem polubień, a to potrafi błyskawicznie zniechęcić wielu twórców do dalszej pracy…
To wszystko ma sens tylko wtedy, gdy uzbroisz się w cierpliwość. Krzysztof zauważył realny napływ zapytań ofertowych - takich, które finalnie zabezpieczyły przychody jego firmy na cały kolejny rok - dopiero w okolicach trzydziestego, a nawet czterdziestego wydania.
To niezwykle ważna biznesowa lekcja: ten model zarabiania opiera się na żelaznej dyscyplinie. Jeśli decydujesz i obiecujesz, że mail z wiedzą wychodzi we wtorek, to musi on wyjść do ludzi we wtorek, niezależnie od wymówek czy świąt. To po prostu wymagający maraton, a nie błyskotliwy sprint.
Higiena bazy: tu nie polega się na próżności, a na realnym zaangażowaniu
Firmy i twórcy często chwalą się z dumą listami mailingowymi rzędu kilkuset tysięcy adresów, z których praktycznie nikt nie reaguje i nie klika. Krzysztof brutalnie przypomina, że to tak, jakby mieć 1,5 miliona obserwujących na platformie społecznościowej, ale gromadzić zaledwie dwadzieścia polubień pod zdjęciem.
Tu pojawia się największe wyzwanie całego procesu: jak przestać gonić za pustymi liczbami? Z punktu widzenia biznesu o wiele cenniejsza i skuteczniejsza jest znacznie mniejsza, ale szczerze aktywna i zaangażowana grupa czytelników.
Odpowiedzią na porządkowanie "martwych dusz" w systemie jest bezkompromisowa higiena adresów. Jeżeli użytkownik od dłuższego czasu ignoruje przesyłane komunikaty, należy wysłać mu wiadomość ostatniej szansy z prośbą o reakcję. W przypadku dalszego braku odzewu, po prostu trzeba odpiąć go z bazy bez sentymentów, aby nie przepalać niepotrzebnie środków na jego comiesięczne utrzymanie u operatora.
Człowiek zamiast logotypu. Cyfrowy asystent zamiast automatu
Jednym z najskuteczniejszych "haczyków" w mailingu jest… postawienie na autentyczną twarz. Jeśli prowadzisz sklep internetowy, wysyłanie wyłącznie suchych, reklamowych katalogów błyskawicznie uśpi i znudzi subskrybentów.
Kiedy jednak wybrane produkty rekomenduje konkretna "Ada z Twojej marki" albo opisuje je sam "Krzysiek", ludzie nagle zaczynają wchodzić w interakcję. Dzieje się tak, ponieważ jako konsumenci chcemy komunikować się z prawdziwym człowiekiem z krwi i kości, a nie z generowanym komputerowo awatarem czy anonimowym logo firmy.
Podczas rozmowy z Krzyśkiem pojawia się również wszechobecny, ale mocny wątek wykorzystania AI. Algorytmy to rewelacyjni cyfrowi asystenci: potrafią zebrać zabałaganione myśli w strukturę, przeprowadzić wstępny research czy błyskawicznie zlokalizować uciążliwe literówki w tekście. Jednak wygenerowanie merytorycznego artykułu od zera przez bota i wciśnięcie przycisku "wyślij" bez głębokiej weryfikacji to według Krzysztofa ślepa uliczka. Wartość w e-mail marketingu kryje się w rzemieślniczym podejściu i Twoim autorskim doświadczeniu.
Co zostaje po tej rozmowie?
Skuteczny e-mail marketing:
I przede wszystkim: udowadnia, że skrzynka pocztowa - jeśli podejdziesz do niej strategicznie i szczerze - potrafi zabezpieczyć przychody firmy na długie miesiące.

Adrianna Wardzała
Chcesz, żeby marketing pracował na Twój biznes?
Projektujemy i wdrażamy marketing B2B - od strategii, przez content i social media, po personal branding i outsourcing marketingu.